|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak napisać artykuł o komputerach?Jak wiadomo, co jakiś czas, każdy dziennikarz staje przed koniecznością napisania artykułu o komputerach. Lub co gorsza - o Internecie. Przypuszczam, że w redakcjach gazet i tzw. tygodników opinii istnieje rodzaj rosyjskiej ruletki, która losowo wyznacza kogoś do takiego właśnie niezręcznego tematu. Żeby ulżyć nieco doli nieszczęśników, którzy znaleźli właśnie na swoim biurku polecenie służbowe od Naczelnego i pogrążają się z minuty na minutę w coraz głębszą rozpacz, postaram się w niniejszym opracowaniu przedstawić ogólny przepis na napisanie artykułu o komputerach (lub o Internecie - to w końcu to samo). Jak wiadomo, w kinematografii najlepiej sprzedają się komedie i horrory. Zatem na początku musimy się zdecydować czy będziemy pisać artykuł entuzjastyczny, sławiący potęgę ludzkiego rozumu i nowe wspaniałe możliwości, czy też napiszemy mroczny technologiczny thriller po przeczytaniu którego matki zabronią dzieciom dotykać klawiatur. Osobiście polecałbym pójść w thriller. W końcu o wiele łatwiej jest obrzydzić znajomym jakąś restaurację (bo pewnie nie pójdą i nie sprawdzą) niż jakąś pochwalić (bo pójdą, strują się i będzie na nas). Napiszemy zatem artykuł o zagrożeniach. Zagrożenia jak wiemy - czają się wszędzie i świetnie się sprzedają a wieść o nich rozchodzi się błyskawicznie na zasadzie "wieści gminnej". Dodatkowo, informując o zagrożeniach stawiamy się mimochodem w pozycji księcia na białym koniu i w błyszczącej zbroi, obrońcy mas i uciśnionych etc. Jednym słowem - wysiłek niewielki, szansa że ktoś nas przyłapie - nikła a potencjalna gloria - ogromna. Poniżej podaję skrócony przewodnik po potencjalnych zagrożeniach powodowanych przez produkty wysokiej technologii. Lista jest oczywiście niepełna i tylko od naszej fantazji zależy jak bardzo ją rozwiniemy:
Zagrożenia można by mnożyć. Pisząc artykuł pamiętajmy, że najlepsze wrażenie zagrożenia uzyskamy podając konkretny przykład osoby lub osób, które z racji używania wysokiej technologii doznały uszczerbku na zdrowiu, majątku lub honorze. Działa to w sposób analogiczny do zaklęć używanych w łańcuszkach św. Antoniego. I tak, pisząc o np. bankomatach możemy podać przykład pana Stanisława Z. z Przasnysza, który zatrzasnął się w budce z bankomatem w czasie długiego weekendu i przeżył żywiąc się tylko wyciągami z konta. A tworząc artykuł o prywatności na portalach społecznościowych możemy opowiedzieć tragiczne losy Eugeniusza P. z Zamościa, który podał do publicznej wiadomości swój numer telefonu i teraz nęka go jego własna poczta głosowa dzwoniąc co 15 minut. Dobrze jest też wpleść do artykułu opinię specjalisty. Najlepszy będzie do tego jakiś haker o imieniu Nick. Hakerem o imieniu Nick może być każdy nasz znajomy, który ma w domu komputer z Linuksem i potrafi włamać się do własnego konta w mBanku. Przedstawiamy go jako kogoś, kogo nie możemy przedstawić bo zajmuje się właśnie tajną robotą dla armii lub służb specjalnych. Nie musi niczego specjalnego powiedzieć. Wystarczy że potwierdzi naszą tezę i powie, że "...tylko wtajemniczeni wiedzą..." lub "...tego nie podaje się do publicznej wiadomości...".
I to właściwie wszystko. Proste prawda? Na koniec tylko jedno ostrzeżenie - jeśli oprócz wydrukowania w gazecie, wasz artykuł zostanie opublikowany na jakimś portalu internetowym to nie czytajcie tego co Wam powypisują użytkownicy. Mało który z nich ma na imię Nick, więc z pewnością się nie znają na rzeczy. wtorek, 12 lutego 2008, debergerac
TrackBack
Komentarze
2008/02/12 21:30:19
Laptop ma dodatkowe zagożenie - można zostać oskarżonym o utopienie go lub zdewastowanie. Niesłusznie i bezpodstawnie oczywiście! ;)
2008/02/13 11:35:43
Dobre ;)
Choć zabrakło porad w sprawie wirusów, które przecież atakują znienacka, potrafią sparaliżować działanie lub wręcz spustoszyć zawartość komputera, mutują się w niekontrolowany sposób, kolegują się z trojanami i jakimiś szpiegami... A przecież użytkownik tylko sobie spokojnie klika w ten program do internetu, a w nim czasem w cokolwiek ;) 2008/02/23 13:36:38
A co z tajemniczą sektą podpisującą się groźnie brzmiącym symbolem WEB 2.0? :)
|
|
Jako człowiek który napisał wiele artykułów o komputerach (ale nie takich ;) - por. moja strona) wyrażam autorowi uznanie :)
Bo niestety sporo artykułów cudzego autorstwa - tym razem niestety właśnie takich ;) - również przeczytałem...