Blog > Komentarze do wpisu

Kręcenie kataryny

   Od dwóch dni, na głównej stronie gazeta.pl wisi na pierwszy miejscu informacja o tym, że syn ministra Czumy chce pozwać blogerkę katarynę. Ja wiem, że wpis zaczynający się od powyższych słów nie bardzo pasuje do konwencji tego blogu ale tym razem postanowiłem konwencję złamać bo sprawa wydaje mi się ważna.

   Ważna, ponieważ po przeczytaniu artykułu w gazeta.pl oraz epistoły niejakiego Igora Janke z salon24.pl a potem doprawiwszy się lekturą forów pod tymi artykułami popadłem w głęboką zadumę nad stanem polskiego dziennikarstwa i nad powszechnością czytania ze zrozumieniem.

   Sprawa wydaje się prosta: kataryna napisała coś co nie spodobało się ministrowi (a ściślej jego synowi, który jak rozumiem pilnuję dobrego imienia ojca) i tenże chce ją cywilnie pozwać o publiczne zniesławienie (konkretnie o zarzucanie mu kłamstwa. Tak moi drodzy, dawniej mówienie o kimś per kłamca zniesławiało go). Naturalną koleją rzeczy pozywający zażądał od pozywanej ujawnienia swoich danych osobowych (bo instytucji pozywania anonimów nie ma w polskim prawie) a pozywana odmówiła. Więc naturalną koleją rzeczy pozywający zagroził pozwem publikującemu czyli salonowi24.pl

   Pozywający nie zrobił tego na konferencji prasowej, nie wysłał szwadronów ABW, CBA i innych o świcie, ot po prostu skorzystał z przysługujących mu praw do wystąpienia na drogę sądową. Wyjaśnijcie mi proszę zatem czemu:

  1. Kataryna nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje słowa? Przecież nie ma nic lepszego niż wygrany proces o zniesławienie z ministrem sprawiedliwości prawda?
  2. Igor Janke nie chce wziąć odpowiedzialności za to co publikuje? "Mam nadzieję, że drodzy Salonowicze, że staniecie w naszej obronie, jeśli będzie trzeba." (budowa zdania oryginalna) skamle, zamiast tego. A co mają zrobić blogowicze? Palić opony przed budynkiem sądu? Czy tak ma wyglądać prawicowo poprawna wersja wymiaru sprawiedliwości? A fe!
       W dodatku na czołowym miejscu w salon24 wisi teraz artykuł, którego autor posuwa się do tak kuriozalnych tłumaczeń jak to, że w ameryce "afery wszczynane przez blogerów były nieporównywanie większego kalibru aniżeli to, co się do tej pory działo i dzieje w polskiej blogosferze"? Panie! W Zanzibarze to jeden bloger zjadł ministra i też mu się nic, oprócz niestrawności, nie stało ;)
  3. Gazeta.pl robi na ten temat histerię zamiast wytłumaczyć czytelnikom o co chodzi? Ja rozumiem, że redakcja czemuś tam nie lubi pana Czumy ale mogłaby to przejawiać w nieco bardziej ograniczonych formach, w trosce o zachowanie choć pozorów bezstronności. Bo inaczej obraża inteligencję czytelników.

   Uważam, że sprawa jest ważna z dwóch głównych powodów. Po pierwsze dlatego, że dotyczy wolności słowa, a media które powinny o tą wolność walczyć i jej pilnować stają po stronie tych, którzy chcą ją ograniczyć. Tak. Janke i kataryna chcą ograniczyć wolność słowa, bo owa wolność to również prawo do walki o swoje dobre imię. Bez tego prawa, cała owa wolność jest o kant dupy potłuc, bo ulubionym narzędziem tych którzy z nią walczą jest zniesławienie właśnie.

   A po drugie, sprawa jest ważna bo oto stało się to o czym wszak od dawna marzyła blogerska brać i do czego wzdychała na różnego rodzaju campach i zlotach: oto blog został potraktowany poważnie i stał się równoprawnym medium w Polsce. Tym bardziej zatem wkurza mnie, że dzieje się to w tak szczeniackim i niepoważnym stylu, jaki przyjęła kataryna i Janke. Że zamiast podjąć rękawicę i wygrać (lub przegrać bo w meritum sprawy nie wnikam) koryfeusze owej zmiany płaczą w rękaw swoim znajomym w mediach tradycyjnych. I to płaczą w najgorszym, jeszcze tak niedawno obśmiewanym przez nich stylu: "ratunku!! niemcy mnie biją!!".

   Więc weźcie nie róbcie nam wstydu do cholery tylko pokażcie, że blogosfera jest poważna. A jak nie to nie wychylajcie się na przyszłość z piaskownicy. Amen.

piątek, 15 maja 2009, debergerac

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/05/18 13:04:22
Zgadzam się z Tobą w 100%! To co wyprawia Kataryna jest naprawdę żałosne ;/
-
2009/05/19 08:28:19
ciekawa analiza.
do tej pory blogi miały chyba niepisany status anarchistycznej piaskownicy, w której można było wszystko.
jakby na to nie patrzeć, jest to jednak wypowiedź publiczna.
aha...
nie mogę się powstrzymać... nie: "o tą wolność" ale "o tę wolność"
wybacz mi to niepohamowanie w wytykaniu.
-
2009/05/19 09:58:24
Otóż to. I to bardziej publiczna niż w gazecie i w TV. Bo zostaje na wieki w trzewiach na przykład takiego Googla.

Nie o tę wolność walczyliśmy :)

Dzięki za wytknięcie - zawsze miałem z tym problemy :)
-
2009/05/20 12:06:50
Absolutna zgoda. Oj żeby tak mnie ktoś pozwał do sądu (ale tylko za blog)!!!!! Inna rzecz, że chyba w Gazecie czytałem, że Kataryna czuje się zastraszona. Czym? Dlaczego? Może rzeczywiście za bardzo sie rozpędziła w tym wpisie i czuje się na przegranej pozycji. No cóż, za wolność trzeba czasami płacić. Kataryno! Bądź mężczyzną! Ujawnij się!
-
2009/05/21 12:00:16
Osobiście nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Z tego co ostatnio czytałem to Kataryna zobowiązała się do ujawnienia tylko w przypadku kiedy Czuma zapewni że taki pozew znajdzie się w sądzie. Jak na razie nie zapewnił tego. Popatrz na to z jej perspektywy, zresztą ostatnio był z nią wywiad na ten temat. Kobieta musi podpisać się imieniem i nazwiskiem pod wszystkim co do tej pory pisała. Szef, współpracownicy dowiedzą się "to ona". Komuś o innych poglądach może się to nie podobać. Nie wnikam już w szmatławce które pewnie zrobiły by wtedy wszystko żeby pokazać czytelnikom, to jest Kataryna "A tak niewinnie wygląda" lub "To ona postawiła się Czumie". Nie wiem czy bym się odważył.
-
2009/05/21 12:36:11
Nie wiem czemu zakładasz, że Czuma zaraz po ujawnieniu kataryny radośnie obwieści jej imie i nazwisko światu (łamiąc w ten sposób ustawę o ochronie danych osobowych i wystawiając się na strzał jak dziecko). Nie wiem również czemu zakładasz, że świat marzy tylko o tym aby dowiedzieć się kim jest tajemniczy jeździec w masce ;) Trochę pokory :)

A poza tym jak chciałbyś (tak technicznie) to zrobić, żeby się Czuma zobowiązał że ją pozwie. Do notariusza ma pójść? Ale u notariusza też będzie potrzebował danych Kataryny ;)
-
2009/05/21 14:37:01
Cytuje:
"- Tym razem muszę mieć stuprocentową pewność z kim mam do czynienia, a zatem korespondencja musi przyjść z oficjalnego adresu ministra sprawiedliwości i być przez niego podpisana imieniem i nazwiskiem, żeby nikt się potem nie mógł wykręcać, że nie zna sprawy i nie ma z nią nic wspólnego. Po drugie, muszę mieć pewność, że minister naprawdę chce mnie pozwać i że to zrobi - napisała Kataryna."

Nie rozumiem dlaczego on akurat miał by o tym mówić? Przecież sprawa była by jawna nazwisko oskarżonej pojawiło by się na wokandzie. Kto powiedział że świat marzy? Dla np. Faktu lub innej gazety to była by na 99% wiadomość dnia. Niezależnie od tego czy ty chcesz o tym wiedzieć czy nie.

Podstawa ja sobie tego nie wyobrażam, zapytaj lepiej Kataryny.
-
2009/05/22 12:43:37
@domik82: Każdy wiedział że tak będzie. Im bardziej ktoś stara się ukryć tożsamość, tym bardziej chcą go zdemaskować (vide Zorro i Batman). A demaskacja jest nieunikniona bo sieć, wbrew pozorom, nie daje anonimowości dużej szansy.

Ale pytanie brzmi: po co ukrywa się tożsamość? Zazwyczaj ze względu na wystąpienie sporej niezgodności pomiędzy maską jaką nosi się na co dzień a tym jakim jest się wewnątrz. Nie używam tu słowa "kłamstwo" czy "zakłamanie" bo paradoksalnie zazwyczaj okazuje się że obie tożsamości - sieciowa i realna są w pewnym stopniu prawdziwe i w pewnym stopniu fikcyjne. Ale nawet mimo tego psychologicznego usprawiedliwienia, żyjemy w świecie fizycznym i odpowiadamy za wszystkie swoje tożsamości.

Abstrahuję tu oczywiście od kataryny, mówię o pewnej zasadzie. Bo to co robi dziennik jest obrzydliwe. Nie jest to zresztą wyjątek w ich (i pewnie nie tylko ich) praktyce "dziennikarskiej". Sporą listę ich świństw można znaleźć np na antypress.blog.onet.pl . Nadzwyczaj ciekawa lektura, potwierdzająca tylko to, co na podstawie obserwacji jestem w stanie powiedzieć o rzetelności i uczciwości dziennikarzy.
-
2009/05/22 13:40:30
Niedawno wezwałem w komentarzu katarynę do ujawnienia się. Po przeczytaniu jej bloga będącego źródłem całej afery, mam wątpliwości. Wg mnie ten blog nie daje najmniejszych podstaw do wniesienia sprawy do sądu. A zatem kataryna może sie słusznie obawiać, że syn ministra chce poznać jej dane osobiste w celu odegrania się poza salą sądową. Wprawdzie nie sądzę aby doszło do "pobicia przez nieznanych sprawców" ale jednak pp Czuma są wpływowymi osobistościami i gdyby chcieli to może mogliby jej zaszkodzić np w karierze zawodowej. Jej pozycja nie da się porównać z pozycją dziennikarza. Dziennikarz, jeśli nawet przegra sprawę, to naogół ma nadal popracie swojej redakcji, która przecież swiadomie opublikowała jego artykuł. Redakcja korzysta a reklamy napędzonej sprawą sądową. A kataryna? Wprawdzie jej blog pewnie zyskał wielu czytelników ale ona nie ma z tego powodu żadnej wymiernej korzyści.
A więc?? Kolejna "szara sfera". Technologia wyprzedziła prawo i obyczaje i niektórzy z nas mogą być z tego powodu w kłopocie.
-
2009/05/22 13:57:04
Może jestem zbyt cyniczny, ale blog do którego linkujesz wygląda raczej jak subtelna reklama Palikota niż rzetelny tekst o rzetelności dziennikarzy.

Z tym, że to wpisuje się w podstawową różnicę w naszych oczekiwaniach: Ty apelujesz "pokażcie, że blogosfera jest poważna" ja żyję w przekonaniu, że blogosfera to żart i rozrywka. Przy czym podejście mam takie jak Leniuch, mało mnie obchodzi co o filmach napisze Bronisław Chodakiewicz, za to z chęcią przeczytam kolejną recenzję filmową Debergeraka.

Afera Kataryny zatacza szerokie kręgi, pisze się o tym w sieci dużo. Aż ciśnie się na usta oneliner Why so serious?
-
2009/05/22 14:49:50
@pharlap: No wiesz, gdyby Czuma chciał po prostu dać katarynie po mordzie to nie potrzebuje jej danych osobowych tylko bardziej kumatego detektywa ze znajomością sieci plus barczystego Wasyla. A gdyby do procesu doszło byłaby to z kolei gigantyczna promocja samego blogu kataryny tudzież serwisu który go hostuje. Ale przy okazji byłaby to promocja blogu jako poważnego medium. A mnie się idea blogu jako poważnego medium podoba bo nader często media tradycyjne są niepoważne i nierzetelne.

@biobuster: Blogosfera (i w tym jej potęga) jest różnoraka. Ja akurat robię w jej "niepoważnej" części i żadnych pretensji do bycia miarodajnym nie mam. Ale jest sporo bardzo wartościowych, merytorycznych blogów i dla nich byłaby to szansa wyjścia z cienia.

No właśnie "why so serious"? Cała ta zabawa jest efektem tego że kataryna jest "serious" na swój temat :)
-
2009/05/23 23:44:36
Palenie opon nie ma racji bytu z przyczyn, hmm, technicznych. Blogerzy musieliby ujawnić swoją tożsamość (ktoś te opony musi przynieść i postawić w odpowiednim miejscu). No, chyba że wynajmą jakichś nieletnich za piątaka od opony i podpalenia. Ale i tak się dojdzie, kto za tym stoi. Ostatecznie samego opon spalenia można dokonać w kominiarkach. Ale to już nie to samo...
-
2009/05/24 10:20:24
@kruszyzna: Jak znam blogerów to załozyliby startup www.palenieopon.pl na którym można by było palić oponę przez internet, komórkę albo Blipa. Można by również zbierać znajomych którzy palą opony. I banować opony osób których się nie lubi :)
-
2009/07/03 08:39:27
www.palenieopon.pl - genialne!!!!!!

Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Dodaj do netvibes Add to Google

Napisz do mnie (mail)
Napisz do mnie (GG)

Zaprenumeruj ten blog