poniedziałek, 28 stycznia 2008

Erfors łan

Niebawem w samolocie prezydenckim ma zostać zastosowany nowatorski system komunikacji z Głową Państwa.

19:37, debergerac , Polityki
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 stycznia 2008
Wpis został przeniesiony na blog pioornik.blox.pl  
08:20, debergerac , Webalia
Link Komentarze (24) »
piątek, 18 stycznia 2008

W związku z powstałą niedawno nową świecką tradycją
żeby na demonstrację wysyłać kogoś z rodziny,
więcej grup zawodowych chciałoby kogoś wysłać
więc ty się rządzie gotuj niebawem na odwiedziny:

- dzieci z klas pierwszych w sprawie
podwyżki dla pedagogów.
- w sprawie gaż dla położnych
tysiąca kobiet w połogu.
- kilku silosów zbożowych
w obronie posła Bondy.
- i w sprawie pensji sędziowskich
kilku barczystych podsądnych.

Podobnych manifestacji ma być podobno bez liku:
podwyżkę dla laborantów wywalczy stado chomików,
w imieniu polskich żużlowców wystąpi polski żużel,
o ulgi dla hydraulików powalczą tancerki na rurze,
kilku murzynów ma bronić swych ciemnych interesów,
a obwodnicę Suwałek załatwi miasto Rzeszów.

By jeszcze bardziej podkreślić doniosłość owej tradycji
rząd będzie wysyłał w zastępstwie kogoś tam z opozycji,
Pawlak pośle Kargula, Lech - żonę a Jarek - kota,
Tusk pośle dziadka z Wehrmachtu w zastępstwie Palikota,
minister edukacji - Elizę Orzeszkową,
generał wyręczy się czołgiem a Harry Potter - sową.

Czy Państwa nie zachwyca
głębokość tej idei?
Nie ważne kto z kim rozmawia.
Grunt że rozmowa się klei.

12:21, debergerac , Polityki
Link Komentarze (4) »
środa, 16 stycznia 2008

   Wpadłem wczoraj w Internecie na listę sławnych ostatnich słów wypowiadanych przez znane osobistości na łożu śmierci. Jakim trzeba być szczęściarzem, żeby trafić na taką listę?! Pomijam fakt, że należy wpierw zostać znaną osobistością - to w jakiś sposób zależy od nas i jak widać np. po relacjach z życia celebrities, publikowanych na "okołogazetapeelowych" portalach, nie wymaga specjalnego wysiłku. Czasem wystarczy pójść gdzieś bez majtek albo się rozwieść.

   Ale większość populacji nie ma nawet szansy wypowiedzenia jakiejś zgrabnej, wartej zapamiętania kwestii. Większość populacji może powiedzieć co najwyżej "pftrfssss..." lub "ueeeueeeueeee", względnie "chrrrrrr...chrrrr...". A nawet jeśli trafi się farciarz, który umierając potrafi jeszcze co nieco z siebie wydusić to niedużą ma szansę, że będzie przy nim ktoś kto jego słowa zapamięta i przekaże.

   Drugą sprawą, która wzbudza we mnie zazdrość wobec tych szczęściarzy, którym dane było wygłosić swoje przedśmiertne przesłanie, jest ich genialne wyczucie chwili. Bo cóż może być gorszego niż powrót do zdrowia i dobrego samopoczucia po wypowiedzeniu ostatnich słów? Po spaleniu sobie kolejnej wiekopomnej kwestii, która nie trafi do annałów tylko dlatego, że nie była ostatnia? ("Mamo! A dziadek znowu powiedział te swoje ostatnie słowa..." - "Dobrze, dobrze synku. Umyj ręce bo zaraz będzie obiad.")

   Ale nawet jeśli trafi się komuś znanemu umierać we własnym łóżku, w otoczeniu zatroskanych krewnych z notesami w rękach, jeśli już wyczuje nadchodzący powiew wieczności - czy na pewno powie coś wiekopomnego? Czy nie da się zwieść pokusie wykorzystania ostatniego momentu aby powiedzieć małżonce, że zmienił testament albo że polisa jest w szafie na czwartej półce od góry? A jeśli już nawet powie coś w stylu Sokratesowego "Krytonie, winien jestem koguta Asklepiosowi" to czy krewni odczytają tekst jako metaforę czy polecą po pogrzebie, z kurczakiem w dłoni, szukać tego Asklepiosa?

   Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo, które dotyczy umierających osobistości. Mianowicie, że za ostatnie słowa zostaną wzięte słowa wypowiedziane przed śmiercią nieumyślnie i że po wieki wieków będzie się figurować w przeróżnych zestawieniach sławnych ostatniominutowych cytatów, pomiędzy wzniosłymi "Boże dopomóż mojej biednej duszy" (E. A. Poe) czy "Francja! Armia! Józefina!" (Napoleon) ze swoim śmiesznym "Gdzie mój zegarek?" (Salvador Dali), "Ten facet musi się zatrzymać.. widzi nas!" (James Dean) albo co gorsza "Nie bójcie się, nie jest naładowany" (Terry Kath).

   Chyba jednak lepiej nic nie gadać. A ostatnie słowa przygotować sobie na piśmie. Tylko miejsce na datę pozostawić do wypełnienia.

13:34, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (4) »
niedziela, 13 stycznia 2008

Znany producent trunków wyskokowych
poszedł przy weekendzie po rozum do głowy
i zaznawszy w związku z tym faktem zwiększonego sprytu
postanowił poszerzyć sobie rynek zbytu.

"Czy pan pije panie Prezydencie?
Czy pan pije panie Premierze?
Czy na co dzień czy tylko przy święcie?
I po ile butelek pan bierze?

Czy pan pije panie Senatorze?
Czy pan pije panie Ministrze?
Czy po słodkim jest panu gorzej?
Co pan czuje zwykle po półlitrze?"

Znany producent trunków wyskokowych
dopuszcza się w ten sposób leciutkiego draństwa
bo że wódka idzie szybko do głowy
to nie znaczy, że do głowy państwa.

I niech myśl ta mu przyjdzie do łba
gdy czuprynę mimochodem mierzwi
że wyborcy, zwłaszcza w dzień wyborów
są w momencie głosowania trzeźwi.

22:31, debergerac , Polityki
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2