piątek, 30 listopada 2007
czwartek, 29 listopada 2007
   Jestem osobą ciekawą świata i jako taki odkryłem niedawno, że twierdzenie iżby wszystko na tej planecie zostało już odkryte jest tylko czczą przechwałką kartografów i globtroterów. Istnieje bowiem całkiem spora (jeśli ją zsumować) nieodkryta, nieopisana i nieobecna na mapach przestrzeń - wnętrze damskiej torebki. Torebka widziana przez teleskop Hubble'aNie znamy nawet dokładnego rozmiaru tego uniwersum. Mam poważne podejrzenia, że różni się on znacznie od rozmiaru jaki mogliby podać nam światowi producenci torebek (gdyby oczywiście istniało forum wymiany takich informacji w stylu "Hand-bag World Federation").
  
   Podejrzenia moje opieram na obserwacji. Oto na przykład jadę sobie pociągiem PKP (bo jako osoba ciekawa świata nie unikam ryzyka w czasie podróży) a naprzeciw siedzi kobieta w wieku dojrzałym. Obok kobiety siedzi jej torebka. I nagle rozlega się dzwonek telefonu komórkowego brzmiący jakby ktoś zadzwonił do proroka Jonasza uwięzionego w brzuchu wieloryba. Kobieta nerwowo otwiera torebkę i zanurza w niej rękę aż po łokieć poszukując telefonu. Szuka przez kilka sekund (głos dzwonka w miarę jej ruchów to przybliża się, to oddala) i w końcu decyduje się na krok desperacki - wysypuje zawartość torebki na siedzenie.
  
   I tu właśnie dopada mnie właściwe wszystkim początkującym filozofom zdziwienie - porównując na oko rozmiar sterty wysypanych rzeczy z rozmiarem torebki zmuszony jestem skonstatować, że torebka, zupełnie niezgodnie z męską logiką i geometrią, jest większa w środku niż na zewnątrz. A skoro tak, to należy przyjąć że owe gapiące się teraz na mnie, rozwarte wrota są jednocześnie wejściem do innego wymiaru.
  
   Co na to profesor Hawking? Co na to fizycy kwantowi i niekwantowi? Co filozofowie Kantowi i nie-Kantowi? Czy nie jest to trop, który prowadzić może do rozwiązania zagadki brakującej we wszechświecie materii? A może nawet więcej, może zagadka Trójkąta Bermudzkiego i tajemniczych zniknięć osób na całym świecie również może zostać w ten sposób wyjaśniona?
  
   Ja w każdym razie nie nachylam się nad damskimi torebkami a jeśli muszę włożyć do nich rękę i czegoś poszukać (co i tak jest z definicji czynnością skazaną na niepowodzenie) trzymam się zawsze framugi albo kaloryfera. Nie ma głupich.
  
   Liczę jednak, że znajdą się śmiałkowie i rasa ludzka podejmie się kiedyś eksploracji tej przestrzeni czy to na skutek przeludnienia czy wyczerpania się naturalnych zasobów naszej planety (a zapewniam wszystkich, że jeśli opracowana zostanie technologia przeróbki szminki i pudru na coś jadalnego, problem głodu zniknie na zawsze). Ja póki co wykonałem na własną rękę kilka próbnych ekspedycji wzorowanych na pierwszych wyprawach w kosmos - z podróży szczęśliwie powrócił chomik a kot wrócił żywy tylko poczochrany, wściekły i lekko różowy z boku. Dowodzi to, że wewnątrz torebki istnieje atmosfera w jakiej przeżyć mogą organizmy żywe i że jest szansa na kolonizację.
  
   Panowie - nowy nieznany świat czeka na swoich Kolumbów i Vasco da Gamów. Te białe plamy to nie z pudru - to są białe plamy na mapie naszego wszechświata. Znowu będzie można podróżować, podbijać, kolonizować i strzelać się z sześciostrzałowych koltów. Czas na nas.
15:18, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (3) »

Gdy ślubna małżonka Dreptaka
spytała gdzie trzyma polisę
a rdza (mać jej taka owaka)
przeżarła wahacze mu w Nysie
to Dreptak zajęczał, zapłakał
i zaczął wietrzyć spisek.

A kiedy swój krawat w gruszki
zobaczył w pobliskim lombardzie
i urwał się dzyndzyk od puszki
gdy piwo chciał wlać w suchą gardziel
to obaw o spisek nie uśpił
lecz wietrzył go jeszcze bardziej.

Zaś gdy polecone listy
nadeszły do Dreptaka
a w pewien wieczór mglisty
zakrztusił się kością z kurczaka
to spisek był wręcz oczywisty
i wietrzył go już na pewniaka.

Na szczęście była właśnie zima
i mróz zapierał w piersiach dech.
Spisek wietrzony nie wytrzymał,
wziął się przeziębił a potem zdechł.

Morał jest taki: gdy cię życie
zdrowo poszarga i podepcze
to nie czuj się jak agent Mulder.
I wyjdź na świeże powietrze.

wtorek, 27 listopada 2007
poniedziałek, 26 listopada 2007

PAP: "Wydaje się, że Donald Tusk, próbuje maskować bardzo twardą i brutalną politykę względem prezydenta - ocenił Kamiński. - Fakty przeczą temu, że Tusk jest politykiem kompromisu, fakty niestety pokazują, że dzisiejszy premier jest premierem konfrontacji i to jest złe, bo prezydent wykazuje od samego początku dobrą wolę"

Mój chłop to jest dopiero brutal - rzekła Eugenia Dreptak
do znajomej z parteru gdy wyszła rankiem na deptak.
Z pozoru taki uprzejmy że weź go przyłóż do ran
ale jak przyjrzeć się bliżej to brutal, prostak i cham.
I żmija! Niby się płaszczy, przeprasza, pada do nóg
a wczoraj jak zmywał naczynia to talerzami się tłukł
a z oczu to pani kochana aż krzesał iskry dzikie
że z tego zdenerwowania to mi się rozmazał manikier
co sobie go właśnie robiłam. A w środę, jak wrócił z gości
to mi się tak uporczywie uchylał od odpowiedzialności
żem w końcu uległa zdyszana bo jestem słaba niewiasta
i wypadł mi z białej dłoni ten duży wałek do ciasta.
A w czwartek? Och moja pani, niech pani już lepiej nie pyta
to aż strach opowiadać jaki z Dreptaka bandyta -
no bo jak można kobiecie uczynić taką rzecz
żeby jej telewizor przełączyć z serialu na mecz?
Oczywiście przepraszał i przełączył z powrotem
ale ja od tej pory nie wiem co przedtem, co potem
i kto się z kim ożenił. Za to nie dostał kolacji.
Och proszę pani on przecież prze wprost do konfrontacji!
Lecz jego niedoczekanie by w konflikt wciągnąć mnie mógł
ja tylko mu pokojowo wystawię walizki za próg.

 
1 , 2 , 3 , 4