czwartek, 27 grudnia 2007
  Za starych dobrych czasów, w okresie świątecznym, otrzymywało się całą masę pocztówek z choinką po jednej stronie a standardowym, banalnym tekstem życzeń po drugiej. Właściwie pocztówki owe różniły się jedynie podpisem pod "Najserdeczniejsze życzenia Wesołych Świąt przesyła" a czasem, jeśli ktoś miał pecha mieć np. dwie ciocie Jadzie - nie różniły się niczym.

   Obecnie, w okresie świątecznym, otrzymuje się masę SMSów z życzeniami, nierzadko również różniących się jedynie numerem telefonu, z którego je wysłano. Na dodatek, większość z nich to rymowanki i to w dodatku nienajwyższych lotów.

   Zbliża się kolejny dzień żniwa dla operatorów telefonii komórkowej - Sylwester. Postanowiłem zatem wnieść społeczny wkład w dzieło urozmaicania sylwestrowych SMSów i napisałem poniższy Generator Wierszyków Sylwestrowych , w skrócie GieWuEs.

   Działa to tak: najpierw wybieramy z listy "Kontekst środowiskowy" opis najbardziej do nas i do naszej sytuacji pasujący. Następnie zastanawiamy się chwilkę czy nasze imię lub pseudonim da się zmieścić lub skrócić do dwóch lub trzech sylab (większość się da. Jeśli komuś dano na chrzcie np. "Archeopteryks" to oczywiście ma problem). W zależności od tego czy wyszło nam np. "Józek" czy "Bożenka" - wpisujemy nasze imię w polu "dwusylabowy" lub "trzysylabowy".

   A potem klikamy w "Zrób wierszyk" i już.

   Za każdym kliknięciem mamy szansę na trochę inny wierszyk. Paletę kontekstów środowiskowych i możliwych wariantów będę rozwijał aż do samego Sylwestra więc proszę zaglądać ;)

18:26, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (23) »
poniedziałek, 24 grudnia 2007

Obserwując na plaży w Egipcie
to co zwykle na plaży tej leży
Dreptak poczuł że musi jak najszybciej
znaleźć sposób by się zbliżyć do młodzieży.

"Jestem przecież tak bezkonfliktowy"
- myślał drapiąc wieczorem się w goleń -
"że coś zrobić przecież muszę. Nie ma mowy!
Nie ma zgody na konflikt pokoleń!" 

A akurat w telewizji powiedzieli
że najprostsza do młodzieży droga
to założyć sobie którejś niedzieli
tego, jak mu tam?.. videobloga!

Dreptak wbił się w garnitur po dziadku,
siadł za biurkiem, poprawił paprotkę,
powtarzając pod nosem "3m się bratku,
zajefajnie, zabanować, strzelić fotkę..."

I już widział się idolem młodzieży
większym nawet od Davida Beckhama
kiedy w tremie nieszczerze się szczerzył
przed malutkim obiektywem webcama.

I faktycznie to mu się udało
jak rosjanom telegraf bez drutu
bo podobno oglądało go bez mała
jakieś milion dwieście osób na YouTube. 

"Takiej, stara, publiki świetnej
nie ma nawet Maryla Rodowicz!
Jestem drugi na liście wyświetleń!
Kto to Gienia jest ten Kononowicz?..."

piątek, 21 grudnia 2007

Poczuj więcej objętości

   Wzorem firmy Nivea życzę Wam wszystkim wesołych i sytych Świąt. Takich, żeby wyspać się można było do woli, ponicnierobić, powłóczyć się i zajmować jedynie radosnymi błahostkami. I żeby potem poświątecznej objętości łatwo się było pozbyć ;)

08:48, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (2) »
środa, 19 grudnia 2007

   W mediach tradycyjnych i na portalach pojawiły się ostatnio notki o wejściu w życie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Notki owe (o zadziwiająco podobnej treści zresztą) wieszczyły koniec wszelkich "ofert gratisowych", "ofert za złotówkę" oraz różnej maści  domokrążców i akwizytorów. Jednym słowem przybyła nam jeszcze jedna regulacja prawna, która w (nie wątpię iż szczytnym) zamyśle ma chronić konsumentów (zwłaszcza, jak określa to eufemistycznie: "przeciętnych konsumentów") a w praktyce spowoduje, że każdego reklamującego swoje produkty przedsiębiorcę będzie można wsadzić do paki lub chociażby trochę powłóczyć po sądach.

   Cóż bowiem czytamy już na samym początku? Otóż Art 5.1 mówi nam iż: "Praktykę rynkową uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął."

   Jednym słowem - jeśli uda się komukolwiek zachęcić kogokolwiek do zakupu czegokolwiek - jest winny. Jeśli po obejrzeniu reklamy nie kupicie tego proszku co zwykle, możecie spokojnie pozwać producenta o stosowanie nieuczciwych praktyk. Więcej nawet - jeśli wylegując się na plaży usłyszycie "looody, looody dla ochłooody!" to nie zdziwcie się, jeśli za jakiś czas lodziarz zacznie uciekać, widząc jak podchodzicie z portfelem. Oczami wyobraźni widzę już reklamy nowej generacji, w których owo sławetne ćwiczenie dykcyjne dla lektora czyli "przed użyciem zapoznaj się z ulotką dołączoną do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą", zamiast być wypowiadane pokątnie, w ciągu dwóch sekund, urośnie jak umoralniające i straszące hasła na paczkach papierosów.

 Reklama nowej generacji

   Czy komuś to pomoże? Wątpię. Czy konsument stanie się przez to mądrzejszy? Wątpię po stokroć. Ot, w umowach pojawią się małym druczkiem pisane klauzule, w których konsument będzie oświadczał iż umowę podpisał w pełni władz umysłowych i bez przymusu (wzorzec można odpisać ze standardowej preambuły testamentu). Być może dodatkowe zatrudnienie znajdą notariusze, poświadczający zupełną niezależność decyzji konsumenta od praktyk rynkowych producenta.

   Nie chcę potępiać tej ustawy w czambuł. Ewidentnie ustawodawca stara się w niej ochronić maluczkich przed wszechwładnymi korporacjami, ale robi to na swój biurokratyczno-państwowy sposób, wierząc że ściśle sformułowane zakazy zmienią i naprawią rzeczywistość.  I że na przykład środki masowego przekazu, lub pojedynczy dziennikarze, przestaną stosować kryptoreklamę , że na nasze skrzynki pocztowe przestaną przychodzić tony spamu, że tzw. "konsultantki Avonu" nagle obudzą się z kapitalistycznego snu i powrócą w domowe pielesze a reklamy i ogłoszenia zaczną przypominać formalne specyfikacje produktu zamiast zachęcać do kupna.

   Jak w każdej ustawie, jest tam również kilka elementów humorystycznych. Jest na przykład przepis uderzający w brać żebraczą i ulicznych grajków, penalizujący "informowanie konsumenta o tym, że jeżeli nie nabędzie produktu, przedsiębiorcy może grozić utrata pracy lub środków do życia". A jeśli przypadkiem jesteście genialnym matematykiem i podobnie jak bohater filmu "Pi" odkryliście sposób na przewidzenie wyników giełdowych czy numerów w totka to radzę wam - schowajcie swoje badania do szuflady albo najlepiej zjedzcie je czym prędzej. Za "twierdzenie, że produkt jest w stanie zwiększyć szanse na wygraną w grach losowych" możecie srogo beknąć...

   Rozglądanie się po praskich ulicach daje wiele powodów do uśmiechu. Ot choćby taki:

Zachowaj dystans

12:43, debergerac , Takie tam
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3