poniedziałek, 31 marca 2008

Wokół las. Świt. Jakieś zielsko zarasta
resztki ruin po ośrodku eFWuPe.
Kaźmierz Dreptak już przyjechał z miasta
z żoną grzybków ponazbierać na zupę.

Niby trochę przy zbieraniu stęka
bo go w kościach od wilgoci łupie
ale ciotka przyjechała z Pasłęka
więc posiedzą sobie dzisiaj przy zupie.

Tu prawdziwek, tam znowu borowik
jakaś kurka albo inna gąska.
To już ósmy lub dziewiąty słoik
ależ będzie wyżerka niewąska!

Nagle żona krzyknęła spłoszona:
Kaźmierz, patrzaj! Tu w trawie ktoś leży!
Dziwny taki. Morda jakaś zielona
i w dodatku w ochronnej odzieży!

Dreptak podszedł, poprawił apaszki
po czym zewłok zlustrował przez monokl.
Patrzaj - mówi - ma w chlebaku czaszki.
Ani chybi jakiś archeolog.

Nagle krzyknął Dreptak! Wściekłe oczy
krwią mu zaszły (choć zwykle był stoik)
bowiem spostrzegł koło głowy swołoczy
swój otwarty grzybowy słoik.

Pewnie nażarł się tych Twoich maślaków
- rzekła żona - To się trzeci raz zdarza.
Chyba jednak musisz nosić w plecaku
ten przyciężki "Przewodnik grzybiarza"...

Dreptak milczał kiedy truchło poczwary
gałęziami przykrywali w rowie.
No już dobrze. No już nie bocz się stary.
Posiedzimy przy pomidorowej...

niedziela, 30 marca 2008

Wpis został przeniesiony na blog pioornik.blox.pl  

01:06, debergerac , Webalia
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 marca 2008

... czyli żywność zmanipulowana genetycznie.

Baranek drobiowy

   Jak pisał Jonasz Kofta "Na dobrym rymie - wszystko się trzymie. Wszystko się klei, jest po kolei". Najwidoczniej nasi mężulkowie stanu znają tę maksymę, co daje nadzieję na osiągnięcie porozumienia w tak rymowanych okolicznościach. Bo jak wiadomo "w Warszawie wszystko udaje się (prawie)".
23:01, debergerac , Polityki
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 marca 2008

W końcu znudziła mu się "Kawa czy herbata"
a pies dostał odcisków od chodzenia na spacer
więc Dreptak zupełnie nie pomny na swoje dojrzałe lata
trzydziestego pierwszego podpisał umowę o pracę.

Atoli już pierwszego coś w sercu zaczęło mu pikać
i jakieś niedobre przeczucie bodło go w miejsca czułe
więc zaraz drugiego z rana, poszedł do kierownika
i do tej swojej umowy dopisał preambułę.

Ale że w nocy miał koszmar, że mu kierownik coś zabrał
a majster poganiał w kółko ogromnym puginałem -
nazajutrz, zaraz po gwizdku, zjawił się Dreptak w kadrach
i do tej swojej umowy dołączył jeszcze uchwałę.

Na skutek całej serii niepokojących przeczuć
i najprzeróżniejszych podejrzeń co mu wpadały do głowy
w ciągu miesiąca trzy szafy wstawiono na zapleczu
by zmieścić umowę Dreptaka (większą niż kodeks handlowy). 

Wreszcie po trzech miesiącach Dreptak poczuł się pewnie
wziął kredyt, z lombardu wykupił szafę po babci (gdańską)
i już się przymierzał przedpokój zrobić jak marzył - w drewnie
kiedy wylali go nagle z roboty za pijaństwo. 

 
1 , 2 , 3