środa, 23 kwietnia 2008

   Skoro skończyła się zima, postanowiłem wreszcie opuścić norę i przejść się nieco po tzw. świecie realnym. Wychodzę ja, proszę Was na zewnątrz i nagle jakbym się znalazł w filmie "Cloverfield" - budynki co prawda stoją jak stały ale zieleń miejska (akurat dość bujna w mojej okolicy) wygląda jakby ją jakiś potwór doszczętnie obgryzł - część drzew zniknęła a cała reszta przypomina wystawę kikutów.

   Czy jest możliwe, żeby u pracowników zieleni miejskiej nastąpiła mutacja i zaczęli wić gniazda na wiosnę? Niektórzy z nich są całkiem sporzy, więc i zbierane przez nich patyczki musiałyby być ogromne. Wiedziony tą myślą przezornie schowałem wszystkie puchowe pierzyny bo co będzie jak będą chcieli sobie ukończone gniazda wymościć?

   Wiosenna mutacja nie ominęła też pracowników firmy wywożącej śmieci. Nie, nie - na szczęście nie zaczęli składać jaj w pojemnikach na odpadki ale poranną ciszę przerywają od pewnego czasu ich godowe trele. Używają do nich kontenerów ciągniętych przez całe podwórze po dość akustycznym bruku. Niestety, jak na razie - bez większych rezultatów. Jedyna samica jaka dała się zwabić miała chyba z siedemdziesiąt lat, papiloty na głowie i wrzeszczała z okna.

   Czytałem kiedyś o dzikich zwierzętach adaptujących się do życia z wielkomiejskiej dżungli. O ptakach ćwierkających na nutę dzwonka "Nokia tune", o szopach-praczach potrafiących programować pralki, białych niedźwiedziach udających fotografów i wilkach udających psy Husky. Matka natura, która jak wiadomo dąży do równowagi w przyrodzie, z pewnością zatroszczyła się również o proces odwrotny i obok cywilizujących się zwierząt z pewnością spotkać można dziczejących mieszczuchów.

   Z całą siłą tknęło mnie to dzisiaj w tramwaju - uczepieni rurek niepokojąco przypominamy stado pawianów na gałęzi.

17:27, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (2) »
czwartek, 03 kwietnia 2008
   Jak donosi portal gazeta.pl, członek RPP Marian Noga stwierdził że stopy są za niskie. Z doświadczenia możemy przestrzec Radę Polityki Pieniężnej przed podnoszeniem obu stóp jednocześnie.
22:03, debergerac , Polityki
Link Komentarze (1) »

   Piesi będą ostatnimi, którzy zwariują. Jako człowiek osiadły nie wyrobiłem sobie dotychczas prawa jazdy na pojazd choćby jednośladowy w naiwnej jak się okazało wierze, że jakby co - mogę liczyć na komunikację mniej lub bardziej publiczną. Jakże się myliłem!

   Pierwsze oczywiście zaczęły wariować pociągi PKP. Ostatnie zabezpieczenia jak mniemam puściły i kolorowy świat w jakim żyje PKP począł się oddalać od tego co nazywamy rzeczywistością w tempie przyspieszonym. Jakiś czas temu na przykład zepsuły się wszystkie tablice wyświetlające godziny odjazdu na moim dworcu (a muszę zdradzić, że dworzec to wojewódzki i główny a województwo spore). Najprawdopodobniej dyrekcja dworca uznała, że skoro częściowo działają (tzn. wyświetlają ostatnią cyfrę godziny odjazdu i informację o opóźnieniu) to właściwie nie ma sprawy. Nic to - pomyślałem - w czasie wojny nie takie rzeczy się zdarzały. I zacząłem czytać te papierowe rozkłady jazdy w gablotkach i jakoś tam dopasowywałem pociągi do peronów. Był to, jak się okazało błąd. PKP uznało, że przeszedłem na wyższy poziom trudności i zakleiło rozkłady jazdy w gablotkach napisem "Rozkład jazdy nieaktualny. Aktualny rozkład znajduje się w głównym hallu". Od tej pory informację o rozkładzie jazdy czerpię tylko z niemieckiego serwera Deutsche Bahn co daje mi złudzenie uczestniczenia we wspólnocie europejskiej.

Zupełny rozkład jazdy

   Z innych pociągowych ciekawostek - z jednego peronu o tej samej porze odchodzą dwa pociągi: do Warszawy i do Lublina. Pociąg do Lublina nazywa się "Varsovie". Czy mieszkańcy Lublina nie zauważyli może u siebie błąkających się watah zdziczałych obcokrajowców ze strzępami walizek?

   W komunikacji długodystansowej popadłem zatem w głęboką nieufność do godzin odjazdów, peronów i torów. Nie tylko ja zresztą. Dzisiaj na przykład spotkałem zdezorientowanego kierownika pociągu, który sam nie wiedział czy jego pociąg jest tym z rozkładu papierowego o 19.10, tym z internetu o 19.20 czy tym rzeczywistym z 19.27. Ale od kiedy pani w kasie sprzedała mi "miejscówkę bez wyznaczonego miejsca" nic w PKP nie jest mnie w stanie zadziwić.

   Wydawać by się mogło, że chociaż prywatna komunikacja taksówkowa, z której korzystam czasem w ramach podróży lokalnych, powinna trzymać jako taki poziom. Ale od kiedy miasta zakorkowały się ze szczętem i średni czas dojazdu taksówki jest większy niż czas dojścia na miejsce na piechotę a taksówkarze nieodmiennie zatrzymują się pod inną niż wskazana bramą, zmuszając mnie do biegów przełajowych przez jezdnię - i do niej straciłem serce (portfel straciłem już dawno).

   Pomyślałem zatem - trudno. Pora kupić sobie dobre buty i rower i w ten sposób jakoś człowiek się na miejsce dostanie. W sklepie z butami zostałem przytłoczony asortymentem więc zawezwałem asystę z obsługi. Sprzedawca zapytał mnie, do czego mają być te buty. Odpowiedziałem, że do chodzenia. "Aaaa!" - rozpromienił się sprzedawca - "zatem potrzebne panu trekkingowe!". Mówi się trudno - kupiłem trekkingowe i udałem się do sklepu z rowerami, gdzie również doznałem poczucia przytłoczenia. Zawezwałem obsługę. Sprzedawca rowerów zapytał się zgodnie z moim przypuszczeniem do czego ma być rower a ja zgodnie z prawdą odparłem, że do jeżdżenia. "Aaaa - trekkingowy znaczy!" - rozpromienił się sprzedawca.

   Odtąd, kiedy ktoś mnie pyta np. "a którą kiełbasę pan chce?" - odpowiadam, że trekkingową. Działa.

19:33, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 kwietnia 2008

   Jest mi bardzo miło poinformować moich czytelników, że blog debergerac.blox.pl został wreszcie zauważony w mediach tradycyjnych. Dwa i pół roku ciężkiej blogerskiej pracy nie poszło jak widać na marne i już w przyszłym miesiącu blog pojawi się na rozkładówce miesięcznika "Playboy" wraz z całym, własnym pictorialem w wyuzdanych pozach, na tle jednej z tysiąca rajskich plaż Malediwów.

   Z tego co mi powiedziano, na początku blog będzie ubrany w nową szatę graficzną, potem kilka zdjęć w samych CSSach a na końcu - nagi XXXHTML. Planowana jest również wspólna sesja zdjęciowa z Photoshopem CS3 ale redakcja nie jest jeszcze pewna czy dojdzie do skutku. Żeby lepiej wypaść na zdjęciach, blog zamierza udać się niebawem na operację powiększenia nagłówków, usunięcia niepotrzebnych kropek i wybielania linków.

Zdjęcie z castingu

    Zapraszam do zakupu tego numeru "Playboya". I bardzo się cieszę, że w procesie inwazji blogów na media tradycyjne również mój skromny blog mógł mieć swój udział. Wzruszenie nie pozwala mi dalej pisać... (chlip)

16:35, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (1) »