czwartek, 21 maja 2009

Oni sa wszedzie   Mówi się o różnych spiskach: o rządzie światowym, o mędrcach Syjonu, o korporacjach czy firmach farmaceutycznych, ale najpotężniejszy i najbardziej tajemny ze wszystkich jest spisek blacharzy i lakierników. Nikt o nim nie mówi. Największe media tego świata milczą strachliwie. Nawet prawicowe portale, tak wprawne w znajdywaniu spisków, o spisku blacharzy i lakierników ani się zająkną.

   A owa zmowa jest przecież oczywista! Zmowa polegająca na tym, że wbrew zdrowemu rozsądkowi, urządzenia tak podatne na uszkodzenia i zadrapania jak samochody, na całym świecie robi się z cieniutkiej blachy pokrytej na domiar złego wiotką warstwą łatwego do naruszenia lakieru. Ba! Ów spisek nie tylko istnieje ale nawet, w swojej pazerności zaanektował w ostatnich latach terytorium tak pozornie dla niego nieosiągalne jak zderzaki! Lakierowane zderzaki! Czy myślicie, że ktoś z własnej woli polakierowałby metalikiem kowadło?  W życiu.

   Tak moi drodzy. Oplata nas szara (no w tym przypadku to kolorowa akurat) sieć, ciemnych (choć czasem i jaskrawych) interesów blacharzy i lakierników. Tajna organizacja, przed którą, w strachu przed wyklepaniem maski lub zamalowaniem w mordę, nawet najmożniejsi tego świata, pochylają głowy. Skazani jesteśmy na codzienne, nerwowe oglądanie naszego samochodu i beznadziejne liczenie kolejnych pojawiających się rys i zadrapań. Jeździmy w ciągłym strachu przed dotknięciem karoserią czegokolwiek. Woskujemy, pucujemy i nakładamy pokrowce. Ale próżne są nasze wysiłki a przeznaczenie - nieubłagane. Dziś, jutro albo najdalej pojutrze i tak wpadniemy w łapy owej pstrokatej sitwy, która skasuje nas na pięć stów za zamalowanie odpowiednim kolorem małej plamki. Nasza Nemezis ma w jednym ręku łom a w drugim spryskiwacz.

   No. Ujawniłem światu prawdę. Jeśli zniknę teraz to będziecie wiedzieli kto za tym stoi.  

11:43, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (9) »
środa, 20 maja 2009
piątek, 15 maja 2009

   Od dwóch dni, na głównej stronie gazeta.pl wisi na pierwszy miejscu informacja o tym, że syn ministra Czumy chce pozwać blogerkę katarynę. Ja wiem, że wpis zaczynający się od powyższych słów nie bardzo pasuje do konwencji tego blogu ale tym razem postanowiłem konwencję złamać bo sprawa wydaje mi się ważna.

   Ważna, ponieważ po przeczytaniu artykułu w gazeta.pl oraz epistoły niejakiego Igora Janke z salon24.pl a potem doprawiwszy się lekturą forów pod tymi artykułami popadłem w głęboką zadumę nad stanem polskiego dziennikarstwa i nad powszechnością czytania ze zrozumieniem.

   Sprawa wydaje się prosta: kataryna napisała coś co nie spodobało się ministrowi (a ściślej jego synowi, który jak rozumiem pilnuję dobrego imienia ojca) i tenże chce ją cywilnie pozwać o publiczne zniesławienie (konkretnie o zarzucanie mu kłamstwa. Tak moi drodzy, dawniej mówienie o kimś per kłamca zniesławiało go). Naturalną koleją rzeczy pozywający zażądał od pozywanej ujawnienia swoich danych osobowych (bo instytucji pozywania anonimów nie ma w polskim prawie) a pozywana odmówiła. Więc naturalną koleją rzeczy pozywający zagroził pozwem publikującemu czyli salonowi24.pl

   Pozywający nie zrobił tego na konferencji prasowej, nie wysłał szwadronów ABW, CBA i innych o świcie, ot po prostu skorzystał z przysługujących mu praw do wystąpienia na drogę sądową. Wyjaśnijcie mi proszę zatem czemu:

  1. Kataryna nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje słowa? Przecież nie ma nic lepszego niż wygrany proces o zniesławienie z ministrem sprawiedliwości prawda?
  2. Igor Janke nie chce wziąć odpowiedzialności za to co publikuje? "Mam nadzieję, że drodzy Salonowicze, że staniecie w naszej obronie, jeśli będzie trzeba." (budowa zdania oryginalna) skamle, zamiast tego. A co mają zrobić blogowicze? Palić opony przed budynkiem sądu? Czy tak ma wyglądać prawicowo poprawna wersja wymiaru sprawiedliwości? A fe!
       W dodatku na czołowym miejscu w salon24 wisi teraz artykuł, którego autor posuwa się do tak kuriozalnych tłumaczeń jak to, że w ameryce "afery wszczynane przez blogerów były nieporównywanie większego kalibru aniżeli to, co się do tej pory działo i dzieje w polskiej blogosferze"? Panie! W Zanzibarze to jeden bloger zjadł ministra i też mu się nic, oprócz niestrawności, nie stało ;)
  3. Gazeta.pl robi na ten temat histerię zamiast wytłumaczyć czytelnikom o co chodzi? Ja rozumiem, że redakcja czemuś tam nie lubi pana Czumy ale mogłaby to przejawiać w nieco bardziej ograniczonych formach, w trosce o zachowanie choć pozorów bezstronności. Bo inaczej obraża inteligencję czytelników.

   Uważam, że sprawa jest ważna z dwóch głównych powodów. Po pierwsze dlatego, że dotyczy wolności słowa, a media które powinny o tą wolność walczyć i jej pilnować stają po stronie tych, którzy chcą ją ograniczyć. Tak. Janke i kataryna chcą ograniczyć wolność słowa, bo owa wolność to również prawo do walki o swoje dobre imię. Bez tego prawa, cała owa wolność jest o kant dupy potłuc, bo ulubionym narzędziem tych którzy z nią walczą jest zniesławienie właśnie.

   A po drugie, sprawa jest ważna bo oto stało się to o czym wszak od dawna marzyła blogerska brać i do czego wzdychała na różnego rodzaju campach i zlotach: oto blog został potraktowany poważnie i stał się równoprawnym medium w Polsce. Tym bardziej zatem wkurza mnie, że dzieje się to w tak szczeniackim i niepoważnym stylu, jaki przyjęła kataryna i Janke. Że zamiast podjąć rękawicę i wygrać (lub przegrać bo w meritum sprawy nie wnikam) koryfeusze owej zmiany płaczą w rękaw swoim znajomym w mediach tradycyjnych. I to płaczą w najgorszym, jeszcze tak niedawno obśmiewanym przez nich stylu: "ratunku!! niemcy mnie biją!!".

   Więc weźcie nie róbcie nam wstydu do cholery tylko pokażcie, że blogosfera jest poważna. A jak nie to nie wychylajcie się na przyszłość z piaskownicy. Amen.

11:08, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (14) »
czwartek, 07 maja 2009

Motto:
"Fotograf Krzysztof Hejke w liście do Lecha Kaczyńskiego oskarżył prezesa IPN o przekazywanie jego żonie Katarzynie Hejke, dziennikarce ?Gazety Polskiej?, dokumentów z archiwów Instytutu. Sugeruje, że dzięki nim Janusz Kurtyka ją uwiódł."

Jeśli mam ściągnąć ten sweter z dzianiny
daj mi coś z teczki Łuczywo Haliny,
zaś każdy guzik u mojej bluzeczki
opłać karteczką z innej, fajnej teczki.

Jeśli mnie widzieć chcesz bez biustonosza
przynieś papiery Czesława Miłosza
a za pończoszki, jak obłoczek mglisty
daj opozycjo-
-nistę z tejże listy.

Podwiązka prawa - na  biskupa Sawa
Podwiązka lewa - na Herberta Zbigniewa
A nim przychylnie uchylę ci stringów
Wisię Szymborską mi ustaw na ringu.

Potem mnie kochaj! W orgazmicznym błysku
ty, ja, dwóch posłów oraz arcybiskup
popędźmy rączo w objęcia szaleństwa!
I niech wiruje, niechaj trwa na wieki
ten seks bezpieczny w papierach bezpieki
ten afrodyzjak służby bezpieczeństwa!

20:25, debergerac , Polityki
Link Komentarze (3) »

Motto:
"Fotograf Krzysztof Hejke w liście do Lecha Kaczyńskiego oskarżył prezesa IPN o przekazywanie jego żonie Katarzynie Hejke, dziennikarce ?Gazety Polskiej?, dokumentów z archiwów Instytutu. Sugeruje, że dzięki nim Janusz Kurtyka ją uwiódł."

Jeśli mam ściągnąć ten sweter z dzianiny
daj mi coś z teczki Łuczywo Haliny,
zaś każdy guzik u mojej bluzeczki
opłać karteczką z innej, fajnej teczki.

Jeśli mnie widzieć chcesz bez biustonosza
przynieś papiery Czesława Miłosza
a za pończoszki, jak obłoczek mglisty
daj opozycjo-
-nistę z tejże listy.

Podwiązka prawa - na  biskupa Sawa
Podwiązka lewa - na Herberta Zbigniewa
A nim przychylnie uchylę ci stringów
Wisię Szymborską mi ustaw na ringu.

Potem mnie kochaj! W orgazmicznym błysku
ty, ja, dwóch posłów oraz arcybiskup
popędźmy rączo w objęcia szaleństwa!
I niech wiruje, niechaj trwa na wieki
ten seks bezpieczny w papierach bezpieki
ten afrodyzjak służby bezpieczeństwa!

20:21, debergerac
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2