środa, 27 czerwca 2007

Pewien konduktor z Terespola
ogromnym fanem był Gogola.
Jednak czytając go, bez przerwy
dziurkował by ukoić nerwy
koce w sypialnym do Opola.

23:21, debergerac , Limeryki
Link Komentarze (3) »

Pamiętajmy że p2p to tylko brat młodszy
technologii p3p3 (pieprzenie-trzy-po-trzy)
Marzą mi się (zwłaszcza teraz, gdy wkoło wakacje)
wymierzone w to zjawisko policyjne akcje -
Taki nalot bladym świtem, wszystkich sruu na glebę
a gadułom zakładają prewencyjny knebel.
I jak rzecznik tej policji w jakiejś TV nałże,
też wpadają w kominiarkach i ląduje w mamrze.

Bo tak samo jak muzykom szkodzi plik mp3
tak poetom szkodzi każdy kto bez sensu pieprzy.

22:59, debergerac , Polityki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 czerwca 2007

1.
Spotkałam go w poranek chmurny
pod szyldem: "Skup surowców wtórnych"
a oczy miał zielone jak butelki
i z materiałów odpadowych szelki

I gdy tak czule traktował surowiec
ja poczułam, że nie jestem z takich kobiet,
która tej sile dałaby się radę oprzeć
gdy wie, że ma on, co w mężczyźnie jest najdroższe...

Ref:
Zrób to jeszcze raz
mój szybki recyklisto
nie mów jeszcze pas
nie mów że to wszystko

nim zaświeci brzask
daj mi krzyczeć "bingo!"
przeszyj mnie na wskroś
swą recyklingą

2.
Opuszczał mnie mamrocząc "praca.."
gdy wstawał świt, wieczorem - wracał
i zawsze mi przynosił coś w podarku
to ramę łóżka to znów blachy arkusz

I gdy tak czule traktował surowiec
ja poczułam, że nie jestem z takich kobiet,
która z sypialni wyrzuciłaby partnera
takiego co jest no po prostu jak bumerang...

3.
Lecz stało się. Tak czasem bywa.
Ucichła ta upojna recydywa
I już mych żądz wielokroć nie obnażał
jak szary papier coraz bardziej szarzał

I gdy się stawał jak wtórny surowiec
ja poczułam, że nie jestem z takich kobiet,
co pogardziłaby, gdy znajdzie nowe ziółko,
któremu śpiewać będzie mogła nocą w kółko...

14:54, debergerac , Liryki
Link Komentarze (4) »
środa, 20 czerwca 2007
poniedziałek, 18 czerwca 2007

Maglownica Odrodzenie   Z góry się przyznam, że nie widziałem tego filmu. Ale tytuł wydał mi się tak nieodparty, że poczułem wręcz przymus napisania czegoś o nim. Spróbujmy sobie zatem wyobrazić o czym może traktować film "Maglownica - Odrodzenie"...

   Oto, zapewne w małym amerykańskim miasteczku (małe miasteczka, jeśli wierzyć kinematografii anglosaskiej to prawdziwe puszki Pandory: zazwyczaj mieszkają w nich zdeprawowani szeryfi prowadzący podejrzane eksperymenty na złapanych autostopowiczach, księża w służbie Belzebuba, małe dziewczynki z kokardami i piłą łańcuchową oraz katatonicy i wariaci. Wokół zaś roztaczają się bezkresne i nieprzebyte pola kukurydzy...). Zatem w tym małym amerykańskim miasteczku, na skutek a) klątwy, b) interwencji sił pozaziemskich, c) przywieziona przez rosyjskich/arabskich agentów/terrorystów, pojawia się zła, bardzo, bardzo zła - Maglownica.

   Z początku nic nie zapowiada katastrofy a przyczajona Maglownica posłusznie niweczy zmarszczki prześcieradeł i chłopskiej bielizny. Ale kiedy nieostrożna gospodyni domowa w czasie długiej i interesującej obyczajowo (jak to zwykle nad maglem) rozmowy, wypowiada przeklęte słowo "lafirynda" (mając na myśli jedną z agroturystek) - rozpoczyna się horror. Maglownica zaczyna przypalać gacie sołtysa i nadwerężać gumki chłopskich kalesonów. W damskich koszulach pojawiają się dziury w najnieprzyzwoitszych miejscach a spódnice opuszczają jej żelazne szczęki wyraźnie krótsze.

   Sytuacja, w której obrońcy moralności mają jedną rękę zajętą trzymaniem spodni a drugą - wstydliwym przysłanianiem dziur, rychło wymyka się spod kontroli. Szerzy się zepsucie i wolna miłość, córka wikarego ucieka z długowłosym gitarzystą a na okolicznych polach pszenicy pojawiają się wygniecione znaki zbożowe. Maglownica eskaluje przemoc na męskiej i damskiej odzieży - na skutek działania złych sił damskie majtki opuszczają ją w kolorze krwistoczerwonym i wyrażnie ażurowe. Resztki bogobojnych mieszkańców w reformach do kolan (takich na troczki, można powiedzieć że to lokalni "troczkiści") spotykają się potajemnie i postanawiają ratować siebie i swoją ojcowiznę. W epickim finale, przebrany za maglarkę kapelan podsuwa Maglownicy podstępnie pranie namoczone wodą święconą. Pośród rzężenia, muzyki symfonicznej i błysków światła, diabelski przedmiot znika w dziurze w ziemi, która otwarła się na tą właśnie okazję.

    W finale wszyscy odchodzą w stronę zachodzącego słońca, szczęśliwi, rumiani i skromnie (tj. przyzwoicie) odziani. Koniec.

 
1 , 2 , 3