poniedziałek, 30 czerwca 2008
Moim kwiecistym niebem wędruje bez końca
pięciokrotne zaćmienie słońca
 
To tu. Wszystko się zaczyna:
dzień wychyla się z nocy i jak piękna dziewczyna
co idąc brzegiem morza palec u stopy zamoczy
sprawdza czy noc była zimna.
 
To tutaj chłód poranka poprzez podbicia mostek
podbija całą stopę od palców po brzeg kostek
a potem wije się lekko jasnosrebrzystą nitką
płynie w górę jak łódką, płynie zgrabną łydką
płynie poranny chłód
do kolan, do gładkich ud
 
na których dopiero się cudnie
rozwiewa w upalne południe
 
Wieczorem, na skraju nieba
pięć jaskrawych księżyców
tylko stopę z pantofla
wysuń
23:22, debergerac , Oldies
Link Dodaj komentarz »

   Jeśli czytając tytuł pomyślałeś instynktownie, że będzie o jakimś kolejnym wyczynie panny-anawa Rabczewskiej to znaczy, że tabloidyzm skutecznie przesączył się do Internetu. A przesącza się w sposób coraz bardziej natrętny i nawet szacowne ongiś portale zupełnie bez żenady publikują na stronie czołowej wieści w stylu "Paris Hilton zrobiła sobie na urodziny striptiz" albo "Anna Mucha zaręczona z Kubą Wojewódzkim", a popularnonaukowy artykuł o astronautyce tytułują "Na MIRze bez majtek". Tylko patrzeć jak "Tygodnik Powszechny" zacznie zamieszczać na rozkładówce zdjęcia co ładniejszych studentek teologii i filozofii (koniecznie w okularach i podkolanówkach).

   Czy coś się da z tym zrobić? Nie sądzę. Zbyt dużo mam lat, żeby wierzyć w skuteczność nakazów, limitów i cenzur. Póki córki hotelarzy przynoszą zysk większy niż wpływy z wynajmu pokojów - tabloidyzacja będzie postępować, zdjęcia na portalach będą coraz większe, tekstu będzie coraz mniej a nawet jeśli będzie to nie będzie się go dało czytać bez zażenowania. Należy się więc liczyć z sytuacją, że za kilka lat znalezienie czegoś do poczytania w prasie lub sprzężonych z nią serwisach internetowych stanie się niemożliwe.

   Z dniem dzisiejszym przestaję kupować na przykład "Przekrój". W naiwności swojej myślałem, że zmiana wydawnictwa odświeży tą gazetę ale jej nie zabije. Ale na ostatniej stronie zamiast Ludwika Kerna i żartów na poziomie zaczęły się pojawiać żałosne rymowanki i niezgrabne limeryki. A potem ostatnia strona stała się przedostatnią. A potem (choć wydawało się to niemożliwe) jej poziom jeszcze się obniżył zupełnie deklasując rów Mariański. Czy może dzięki temu reszta periodyku zyskała? Gdzież tam. Połowa stron to całostronicowe reklamy, w wywiadach Najsztub zaczyna się dopytywać o pikantne szczegóły a poziom felietonistyki mija właśnie gazetki szkolne.

   I paradoksalnie, w takim właśnie piśmie, jakiś łysy pan w koszulce w paski wykrzywia się na blogi niepokojąc się o swoją wierszówkę. Pan się nie niepokoi panie w paski - blogi są do czytania a to przecież nie wasz target. Pan sobie nadal będziesz pisać o majtkach Paris Hilton lub ich braku a ja sobie w tym czasie poczytam kilka fajnych blogów na Bloxie. Pisanych z pasji i merytorycznych. Za darmo więc nie starających się dogonić "Faktu". Pa "Przekroju". Pa. 

21:30, debergerac , Takie tam
Link Komentarze (4) »

1.
Z wszystkich budynków, które wybudował człowiek
szczytowym osiągnięciem jest wysokościowiec
a w nim by każdy łatwo dostał się na szczyt
wytworne windy co nie jeżdżą szybko zbyt
i takie windy mają w sobie tego "cosia"
jak ten wysoki brunet co się właśnie dosiadł


Ref:
Na co czekasz mój dziki
choć raz pomyl guziki
powędrujmy przez tęczę
na następnym półpiętrze
kiedy krew mi odpływa do stóp
pieść mnie, całuj lub chociaż mnie lub

Na co czekasz, jesteśmy już sami
a ty gapisz się w cyfry nad drzwiami
może myślisz że w cyfrach wyczytasz
więcej niźli konkretna kobita
szepnie w chwili ci błogiej
rzuć tę numerologię
mimochodem się oprzyj o "STOP"
bądźże chłop!

2.
Szperając po archiwach patentowych central
nie sposób znaleźć lepszy pomysł niż półpiętra
taki Fellini też to podświadomie czuł
kręcąc to swoje osiem i w dodatku pół
ja na półpiętrach robię się z emocji blada
jak ten przystojny blondyn który właśnie wsiada

3.
Szkoda że pośród roziskrzonych uczuć głowni
słychać jak zbliża się szemranie maszynowni
nade mną tylko rozżarzony dachu stół
pode mną sto dwadzieścia osiem pięter w dół
i wtedy myślę że to życie jest coś warte
jak ten latynos który jedzie aż na parter

01:21, debergerac , Oldies
Link Komentarze (8) »
czwartek, 26 czerwca 2008

Motto: "Sprawdź najnowsze e-wydanie Pulsu Biznesu!" - spam z gazeta.pl

Eugenia Dreptak, gdy stary omijał małżeński tapczan
(już trzecią czy czwartą noc z rzędu) zakradła się cicho w kapciach
myśląc że znów małolaty podrywa na naszej-klasie.
Lecz cóż to? Dreptak przy biurku, z nosem utkwionym w atlasie
tuż obok encyklopedia (tom od "latarka" do "mocznik"),
słownik wyrazów obcych i statystyczny rocznik.
"Cóżeś ty stary!? Zgłupiał?" - jęknęła drapiąc się w głowę -
"Czyś ty się znowu zapisał na studia wieczorowe?
A dreptak z nonszalancją kartkę odłożył na stertę
"Zostałem droga Eugenio, ważnym, społecznym ekspertem.
Koniec z chipsami i piwem! Koniec z padaniem na sofę!
Będę się teraz zajmował sprawdzaniem gazet i ofert!
Wszyscy mnie o to proszą: producent dżemu i dessous,
BMW, hipermarket, a nawet 'Puls Biznesu'!
Właśnie go teraz sprawdzam i mam uwagi liczne:
trzy błędy interpunkcyjne i dwa ortograficzne.
A teraz idąc do łóżka przynieś mi kawy w dzbanku
bo do poranka mam sprawdzić jeszcze ofertę banku."

Eugenia zaszokowana z pokoju wyszła tyłem.
"Dobrze przynajmniej " - rzekł Dreptak - "że ją już dawno sprawdziłem.."
 

środa, 25 czerwca 2008

Śmieszna wpadka

Zdjęcie niewyraźne bo anons wisiał nad pisuarem. Napisano tam co następuje:

"ZOSTAŃ REŻYSEREM Z NAMI - TO PROSTE!

Napisz krótki scenariusz do filmu opowiadającego o śmiesznej wpadce. Wygraj konkurs i wyreżyseruj z nami film na podstawie Twojego scenariusza. Na zgłoszenia czekamy do 31 sierpnia 2007"

No comments.

 
1 , 2 , 3