środa, 20 sierpnia 2008

1.
Na co mi plaża i molo i Sopot
wystarczą gwiazdy i głośny pisk opon.
Gdy się rozlega dźwięk mojego dzwonka
drżą ekspedientki w markecie "Biedronka",
więc będziesz moją jak tylko zajadę
pod twą hacjendę swoim jednośladem.

Ref:
Ja Cię położę
(gdzieee?)
a na motorze
(łeee)
dla bezpieczeństwa
kask tylko założę

Jak Cię to bierze
(taaak?)
to na rowerze
(aaach)
w drodze do Ełku
na twardym siodełku.

2.
Nie potrzebuję kusić kabrioletem
by pod gwiazdami mieć każdą kobietę.
Tylko ja jeden wiem jak pięknej damie
umościć łoże na stalowej ramie,
więc opór będzie żałosny i krótki
skruszę go dźwiękiem mej nowej przerzutki.

Ref:
Ja Ci dogodzę
(gdziee?)
na hulajnodze
(jeee)
kiedy z roboty
dziś wpadnę po drodze

Zadziałam bolcem
(gdzieee?)
na deskorolce
(he?)
kupionej w Makro
za niewąską forsę

3.
Mąż już niejeden w oburzeniu zastygł
znajdując ślady smaru z tylnej piasty
a Ty zmęczona leżąc pod pedałem
pociesz się bystrym pieśni tej morałem
że kiedy syty w nieznane odjadę
zostaniesz w sercu tylko z jednym śladem.

20:02, debergerac , Liryki
Link Komentarze (11) »
wtorek, 19 sierpnia 2008

W śluzie jak zwykle nerwowo. Betonowy prostokąt
zdaje się składać wyłącznie z fałów, relingów i masztów
położonych płochliwie na płask jakby ze strachu
przed obcą im drogą w górę (wszak wysokość
nie jest domeną żeglarzy). Wszyscy zatem
pilnujemy by się nie zaplątać, by przypadkiem
przestrzeń ponad pokładem nie została naruszona
niepożądaną linką. I jest Ona.

Ma na sobie czerwone bikini i niechcący dokonuje gwałtu
na zasadzie, że nie zdarza się w przyrodzie
na raz smukłość i bujność kształtu.
Ma też profil elfa, gładką skórę
i nieznaną wcześniej portrecistom
proporcję oczu i podbródka.
Ma wszystko.

W śluzie jak zwykle nerwowo. Białe brzuchy
wciągamy mimochodem wybierając cumy
kiedy woda przybiera.  Nagle umilkł
gwar pokładowych rozmów, spękał kruchy
lód którym się pokrywamy żeby w kolegach na łajbie
nie zauważać rywali, więc ruchy
mamy miękkie i czujne.
Słońce pali.

Dwa i pół metra w górę. Wypływamy.
Wiercąc wściekle korbą w srebrzystym kabestanie
stawiamy maszty i czekamy zanim
Ona nie stanie się tylko zamgloną czerwoną kropką
by móc ją wreszcie wyrzucić
za chwiejny mazurski widnokrąg.

11:20, debergerac , Liryki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 sierpnia 2008

   Pozdrawiając wszystkich z jezior Mazurskich, przedstawiam pierwszą szantę powołanego przeze mnie właśnie jednoosobowego zespołu szantowego o nazwie "Moja koja":

1.
Już na kei wstawał świt
gdy od rei przykry zgrzyt
kapitańską, skacowaną przeszył skroń
To jak zwykle stary Jim
z młodą Lady pośród lin
na bukszprycie, wyciem burzył modrą toń

Ref:
Kocham życie na bukszprycie
(hej, ho ściągaj go)
niepotrzebne nam okrycie
(hej, ha kiedy sztorm)
Na bukszprycie ostre krycie
(hej, ho powściągaj go)
oraz ułatwione mycie
(hej, ha kiedy sztorm)

2.
Nasz kapitan na to w krzyk
"Stary Jimie - jesteś pryk,
nie prowadzić tobie dam do raju bram!"
Stary Jim roześmiał sie
zakołysał w strony dwie:
"Jak mam bukszpryt zawsze sobie radę dam!"

3.
Ale nadszedł straszny czas
że bukszpryty wyszły z łask
i żaglowce z bukszprytami poszły w dal
Stary Jimmie zdziadział, zbladł
lecz na lepszy pomysł wpadł
do grotmasztu wiodąc jedną ze swych lal

Ref:
Kocham aż Cię na grotmaszcie
(hej ho ściągaj go)
Na grotmaszcie wy sie parzcie
(hej ho kiedy sztorm)
Ani w Puszcie ani w baszcie
(hej ha ściągaj go)
nie jest tak jak na grotmaszcie
(hej ho kiedy sztorm)

13:02, debergerac , Liryki
Link Komentarze (3) »